Tak sobie siedzę i zastanawiam się, co mam ze sobą zrobić (w którejś karcie buforuje się kolejny odcinek "Skins", a w kolejnej włączyła się muzyczka z reklamy - sama nie wiem, w której, więc nawet nie szukam). Ogólnie od jakiegoś czasu siedzę i gapię się w sufit. Kto by pomyślał, że wakacje mogą być ZA długie. Cóż, w każdym razie niedługo się skończą i pewnie za jakiś miesiąc zacznę znowu narzekać, że "Czemu nie ma wolnego jakiegoś? Głupie studia!", czy coś w ten deseń. No i wracając do głównego wątku to właśnie z tej nudy przypomniałam sobie o blogu *gratulacje*.
EDIT 25.09.2011r. *Tutaj była część notki tak ckliwa i radosna, że aż teraz - nieprawdziwa. Nie żebym jakoś nie spodziewała się tego, no ale. Nieważne?* W każdym razie - pisałam coś o wolnym od facetów. Faceci chyba nagle stwierdzili, że sama nie sprostam temu wyzwaniu i sami postanowili zrobić sobie przerwę ode mnie. Naturalnie jest mi z tego powodu strasznie wszystko jedno. I wcale nie jest mi przykro. I wcale nie płaczę. Wcale.
Saruwatari
P.s. Tak dla wymyślenia odpowiedniej bajki z Księciemw lśniącej zbroi w roli głównej...