
Huh, dziewczyny chyba zapomniały o blogu ~~ No nvm, jakoś przeżyjemy.
Aktualnie jestem w trakcie świątecznych porządków. Nie żeby mi to jakoś specjalnie pasowało, no ale. Na święta trza posprzątać [nie wspomnę o tym, że siostra w ogóle się nie pali do pomocy...]. Znalazłam sterty niepotrzebnych pierdół - wypisane długopisy, stare bilety z kina, pocztówkę od Gilfuina i parę innych śmieci. Wśród nich: pamiąteczki po P. ~~ Od razu wszystko wywaliłam.
Miło było, ale się skończyło, jak to mówią.
Studia, studiami - idą sobie spokojnie. Jak na razie wszystko mam zaliczone, oprócz Historii Anglii, co było raczej do przewidzenia, zważywszy na moje historyczne umiejętności. Co dostałam z poprawy koła - dowiem się PRAWDOPODOBNIE jutro na wykładzie. Brr, oby była ta trója.
Mieszkania nadal nie mam w Legnicy. Khhh, obym szybko coś znalazła, bo mam serdecznie dość wstawania po 4 rano, aby zdążyć na pociąg.
Hmhm, Sylwester - w tym roku chyba pierwszy raz wyjadę gdzieś poza Dzierżoniów. A dokładniej mam plan - bardzo ambitny - aby pojechać do
S. do Sosnowca. Zobaczymy, jak to wyjdzie. W każdym razie: plany są.
Spoooro się zmieniło u mnie. Chyba dojrzałam w końcu. I zdaję sobie sprawę, że już kiedyś pisałam to samo [niekoniecznie na tym blogu]. Dojrzewam chyba za każdym razem, kiedy stanie się coś ważnego w moim życiu. To się chyba nazywa zbieraniem doświadczeń i wyciąganiem wniosków, ym.
W każdym razie mam nadzieję, że teraz będzie o wiele lepiej; że w końcu nie będę musiała niczego zmieniać.
Bo przecież o to w życiu chodzi, aby znaleźć sobie własne miejsce na Ziemi. I własną życiową "drugą połówkę".
Zobaczy się, co przyniesie czas.
Saruwatari