
Haha, jest i Saru. Dawno nie zaglądałam na myloga, ale widze, że Mao nie zaglądała od jeszcze dawniej~
Co u mnie? Hm... nic, w sumie. Nie licząc tego, że zawaliłam jeden egzamin i czeka mnie poprawka we wrześniu, do której się słabo przygotowuję (jak na razie). Miałam zamiar podczas wakacji pouczyć się koreańskiego, ale... jakoś nie wyszło. Nie mam ochoty (czyt. mam lenia). Co do nauki jeszcze - robię kurs na prawo jazdy. Łooo! Jak na razie mam tylko część teoretyczną, więc nie zabijam na drogach, co pewnie będzie miało miejsce później. Tak dla uprzedzenia - zdaję we Wrocławiu.
Faceci to kretyni. Przynajmniej ci, których spotykam ja. Przekonałam się o tym dość dawno, ale dopiero niedawno sobie przypomniałam, jakie to uczucie, kiedy facet robi różne dziwne rzeczy, które są z kolei zrozumiałe dla niego. Nie powie, o co chodzi, tylko strzela fochy (jak baba) i udaje, że nic się nie stało. Ale jak tylko przylecą koledzy to "Boże, jaką mam okropną babę!". Gorzej niż kobieta. Gorzej.
Całe wakacje leżę, obijam się i oglądam dramy. A, i jeszcze słucham muzyki (dzisiaj np. słucham non-stop nowego albumu Super Junior, który pobrałam wczoraj w nocy). Kuźde, nawet tak pozytywna muza nie jest w stanie poprawić mi humoru -.- I kto powiedział, że to kobiety są skomplikowane, hm?
Mama cały czas jęczy, że nic nie robię i nie ma dla mnie przyszłości. I że nie będę potrafiła o siebie zadbać. Ciekawe, rzekłabym. Szkoda tylko, że widzi samo złe, a tego dobrego to już nie. Ale nieważne.
Za 10dni jadę sobie na konwent do Wrocławia - NiuCon IV. Nocleg mam zagwarantowany u kumpeli, więc chociaż tym razem nikt mnie nie zdepcze w nocy (i w ogóle będę mogła spać o.O).
Dobra, chyba tyle na koniec, bo nie mam ochoty na jakieś głębsze przemyślenia. A co się będę. W końcu mam wakacje.
Saruwatari